Paroles
[Verse 1]
Wrzucam jedynkę, ona nie bierze,
Muszę tę linkę ciągnąć w plenerze.
Z rury pod autem czarny dym bucha,
A mechanika nikt dziś nie słucha!
Wkładam na siłę kluczyk do dziury,
Znowu rdza zjadła małe sprężyny.
Sąsiad się pyta: „Dociągnąć śrubę?”,
Bo ten mój rzęch ma awarię grubą!
[Chorus]
Gdy ją ujrzałem, to mi stanął!
Silnik na drodze, znowu dym pociągnął!
Będę go robił dziś wieczorem,
Gdzie ta laweta, tam cię zabiorę!
Gdy ją ujrzałem, to mi stanął!
Silnik na drodze, znowu dym pociągnął!
Będę go robił dziś wieczorem,
Gdzie ta laweta, tam cię zabiorę!
[Verse 2]
Ręce mam czarne, kurtka też cała,
Pod maską znów cisza, choć stara skrzeczała.
Młotek, przecinak, odrobina wiary,
I każdy sąsiad zna te moje czary.
Kręcę do oporu, aż zgrzyt się odcina,
Ta stara padlina to moja maszyna.
Jak nie dziś, to jutro, jak nie jutro, zaraz,
Byle tylko znowu nie puściła zaraz.
[Chorus]
Gdy ją ujrzałem, to mi stanął!
Silnik na drodze, znowu dym pociągnął!
Będę go robił dziś wieczorem,
Gdzie ta laweta, tam cię zabiorę!
Gdy ją ujrzałem, to mi stanął!
Silnik na drodze, znowu dym pociągnął!
Będę go robił dziś wieczorem,
Gdzie ta laweta, tam cię zabiorę!