歌詞を曲に変換する 歌詞ジェネレーター ボーカル除去 価格 マイ・ソングス アプリ

biok..hsjw

Song generated By ✨LyricsintoSong.com

Song Cover
v5 Lite

@ fluffm adadazs

2026-10-07 12:12:01

歌詞

(Zwrotka)
Nie patrz na mnie to nie jest twój wieczór
Rzucam sto - płacę, wziąłem se mam 5 woreczków
Ze mną truchło, kumpli może ze dwóch
co raz mniej tu jest nas, kurwa dawniej ich było z pięciu
abcia mówiła mi “Nie stój, żegluj jak Neptun"
nikt inny nie dał tyle co ona w jednym uśmiechum
Ja jak zraniony ptaszek co skubie ocalałych resztke piór
lubiny kiedy pada bo wiesz nie widać łez w deszczu
miałaś plan na życie ja plan jak naćpać się na wieczór
byliśmy jak paczka ale niestety bez szlug
Next move, biegnę przed siebie jak na orbitreku
Pakowałaś rzeczy w ciszy ja udawałem że jest blues
Eee niunia luz, nie mam żalu nie mów że miłość to wenus
przetarty szlak jak welur była przednia noc znieczulił nas wermut
przebacz sobie że w to wierzysz przewiń na kolejną strone przewróć
i póki oddycham to oddycham kurwom na przekór
(Póki oddycham to oddycham kurwom na przekór)


(Zwrotka)
Nie rób ze mnie potwora to nie ta bajka
też nie jesteś jak Brawurka
Ej, boże jak jesteś to nie tu i nie dla nas
Nalałem sobie cztery, w dwóch dużych kubkach
Dwie duże zimne czterdziestki, jedna połówka
z każdą następną tylko mocniej bardziej boli kurwa
każda kolejna jedna zła suka, to następny uraz,
Nie było potworów pod łóżkiem, tylko w ludziach
Myślę, że niewiele nas od siebie różni, kurwa
reszta to chemia i nie lubie kiedy ona puszcza
Gruda i lufa, potem szósta aż głowa puchła
Każdy chcę radzić, nikt nie chce słuchać
Każdy chcę mi coś urwać, kurwa!
nie wiem ile mam do celu idę jakbym musiał
Został mi pies i tylko jego smycz ciągnie mnie do jutra
Było żyć za ochłap i było świetnie, pięknie upaść
Pamiętasz pierwsze kreski mówiłeś niech żyje sztuka
Niech żyje ból niech żyje bal a Viva Arte kurwa
Zatracamy się, psujemy jak mięso truchło w upał
Ale to my tańczymy Shimmy Sha Wabble na trupach
Zostało tylko ciepłą żubrówą gorzki spływ przepłukać
Żywe trupy, piękne dupy, zimne ognie, berbelucha
Ty wstań rusz tym, wstawaj bo cię zetrą w pył, kurwa

(Zwrotka)
Za młodu rwałem się do życia jak teraz do sztuki
teraz pół grudy z dwurury, żeby żyć, nie stać jak głupi
piszę wersy mam ich setki, a ktoś inny goni sztuki
Sztuke rozbijasz w kreski, też na sztuke masz szlugi
byliśmy młodzi teraz już jesteśmy tylko smutni
głupie ruchy, głupie sprawy jeszcze głupsze dupy
Wznieść się pod niebo, skończyłem z dachu bloku pod rynne
A gdy wypiłem za dużo słyszałem jak oddychają duchy
nie mieliśmy nic na start, nic na zaś, tylko rap
schody w dół taki plan, kiedy brakło dróg mi
miałem wyjść na prostą, wyszedłem po szlugi
obiecałem gwiazdy, dałem przepalone czarne żarówki
nie powiem, że jestem bez winy, byłem winny jak diabli
ptaki latają kluczem, ja mam tylko kod do klatki
wczoraj nie mieliśmy szczęścia, owszem, teraz mamy
I znów to ty, i znów o tym samym
że wysmarkałeś pięć lat, fanty, bo katar samary

(bridge)
uh,uh,uh, whoah whoah

(Zwrotka)
Pytają skąd idę? Tam gdzie byłem nie wrócę,
Byłem, jestem, już nie będę, bo nie muszę
i nie pytaj mnie, bywa ze pytam sam siebie,
nie wychylam, boje sie że znowu poczuję coś więcej,
a kawał brudnej szmaty bedzie wrzynać sie w serce
siksy tańczą – noc na szpilkach i w butelce
teraz chce tylko noce i poranki bez tabletek,
nie martwię się – dla nich raczej już martwy jestem
Ile razy w lustrze widziałem trupa, co jeszcze oddycha
Ile razy wódka zmyła mnie, zanim rozmył się jej makijaż
Kiedyś marzyłem o śmierci i bałem się bez chęci i siły do życia
Coś pomiędzy za mało, by żyć, za dużo, by zdychać
Nie było rozmów, tylko spór i tłum pytań
Z góry patrzą na mnie więc z góry ich mijam
Zabrać głowę gdzieś, gdzie nie ma bitew
Przystrój, nastrój, weź i przytul mnie choć wiem, że zaraz znikniesz
Sięgam po nią, tak co weekend ale zanim znowu się rozsypię
Więcej niż mogę, z woreczka wysypię i wypluję więcej ran od liter

(Refren)
W dół spadam, w dół miasta, miasto matnia
Ja w nim jak zaspa, blues minus, jest nomalka

[Zwrotka 2]
Osiem Trzy Sto Dyha
od siedem-dziewięć-dziewięć-jeden staram się tu oddychać
Od dzieciaka życie chciało raczej dusić niż kołysać
miałem pod górę tak długo że szczyt przestał mnie zachwycać
Mamo już dawno odszedł ten chłopiec w oczach dzieciństwa
Nie byłem fanem życia, nie było gry przez chwilę przyznam
Kręcę kierownice życia i kończę rozbity szczęścia minivan
Wykiwał mnie los, wyklinał czas i mijam świat
Nie świecę przykładem ale wystarczy iskra
Mam dwie pięści żeby pisać, bić świat i wygrywać
To przyszło już w nas, z nami na świat z ojca na syna
choć nie było przy nas Sławomira była ośka kumple i rap
Kurwa pewnie jeszcze raz przeliczę się zanim dobrze policzę hajs
Nie uśmiecha mi się fakt jak żyłem dotąd nie mam nic prócz garści strat
Grono się zwęża duszą się skrzydła, ale za grono promil w migdał
Kiedyś myślałem że siłą jest nie czuć i nie pytać
I jak tato też cumowałem do kieliszka
pełna piersiówka nie zastąpi pełni życia wiem to dzisiaj
Spinam wersy o tym jak się zwisa na krawędzi bycia
Nie dbam o pijar, uczuć finał to spadek w czarny pikar

音楽のスタイル

hard dark oldschool hip hop rap boom bap, 89 BPM, rugged street energy, cold inspiring atmosphere, hunger for more, relentless ambition, reflective yet energetic gritty but uplifting mood, anthemic progression, hopeful forward momentum, positive chill without drama or melancholy, hard-earned confidence, underground authenticity, dusty vinyl hip hop mix, MPC drums, thick kick, dry cracking snare, tight swung hats, warm bassline, sparse dark piano, rising melodic motif, restrained tension turning into determination, gritty analog texture, head-nod groove, minimal clutter, street realism without gloom, large space vocal, vocals embedded in the mix, vocal glued to the beat, husky male rap vocal, confident delivery, punchy measured cadence, hard earned confidence, no vocal acceleration, no rushed syllables, no fast flow, no pop, no melodrama, no EDM, no sweetness, no sadness, dynamic arrangement, space for dense Polish lyrics, tough focused forward motion, forceful rising drums and bassline